Stać nas tylko na 20 %.

24 października 2014 roku do laski marszałkowskiej wniesiony został, sygnowany przez grupę posłów, którzy do reprezentowania wnioskodawców wyznaczyli posła Sojuszu Lewicy Demokratycznej Dariusza Jońskiego, projekt ustawy o uregulowaniu praw byłych właścicieli do rekompensaty z tytułu nacjonalizacji nieruchomości w latach 1944 – 1962. Według stanu na dzień 30 marca 2015 roku projekt nie posiada nadanego numeru druku sejmowego a prace nad nim trwają wyłącznie w Komisji Ustawodawczej.

Taki stan zaawansowania prac nad projektem wskazuje, że nie jest on traktowany priorytetowo, co w tym akurat przypadku jest raczej dobrą niż złą wiadomością.

Jak piszą wnioskodawcy w treści uzasadnienia „celem projektu jest długo oczekiwana realizacja – w formie możliwej do udźwignięcia przez państwo – zadania publicznego polegającego na zaspokojeniu roszczeń właścicieli nieruchomości znacjonalizowanych w latach 1944 – 1962”. W pierwotnym brzmieniu projekt, oprócz kilku aktów prawnych stanowiących podstawy nacjonalizacji obejmował również dekret z dnia 26 października 1945 roku o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy – ten jednak, z uwagi na znaczące obciążenie budżetu, został autopoprawką z treści projektu wyłączony do odrębnego uregulowania. Co interesujące jedną z wymienionych podstaw nacjonalizacji, które, zgodnie z intencją projektodawców, dawać mają prawo ubiegania się o rekompensatę, jest dekret Naczelnika Państwa z dnia 16 grudnia 1918 roku w przedmiocie przymusowego zarządu państwowego pomimo, że stosowanie tego dekretu przez ówczesne władze dalekie było od jego ducha i litery, a spory, czy mógł stanowić samodzielną podstawę nacjonalizacji trwają do dzisiaj.

Treść zasadnicza projektu, z uwzględnieniem wniesionych autopoprawek, przewiduje trzyletni termin na zgłoszenie roszczenia przez byłych właścicieli lub ich spadkobierców, potwierdzenie jego zasadności przez wojewodę właściwego ze względu na miejsce zamieszkania uprawnionych oraz wydanie, przez tego samego wojewodę, decyzji potwierdzającej prawo do rekompensaty. Podstawę ustalenia wysokości należnej rekompensaty stanowić ma zwaloryzowana wartość nieruchomości przejętej, określona przez rzeczoznawcę majątkowego z uwzględnieniem stanu faktycznego i prawnego oraz obciążeń na dzień jej przejęcia przez państwo a jeśli dnia tego nie da się ustalić na dzień 5 marca 1958 roku. Tak ustalone prawo do rekompensaty ma być wedle brzmienia projektu prawem niezbywalnym. Realizacja prawa do rekompensaty nastąpić może w formie zaliczenia 20 % wartości nieruchomości przejętej (w projekcie pierwotnym 5 %) na poczet ceny sprzedaży nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa, ceny sprzedaży prawa użytkowania wieczystego lub opłat rocznych albo opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności lub w końcu świadczenia pieniężnego wypłacanego ze środków Funduszu Reprywatyzacji.

Lektura projektu i wniesionych autopoprawek wskazuje, że jest on na bardzo wczesnym etapie prac a zważywszy rytm pracy parlamentu oraz czas, jaki pozostał do końca kadencji należy sądzić, że projekt nie opuści szaf komisji. Nie należy zatem obawiać się, że w tak niedoskonałej, pełnej luk i niejasności a przede wszystkim niesprawiedliwej z punktu widzenia byłych właścicieli formie, projekt stanie się choćby podstawą obowiązujących rozwiązań rekompensacyjnych. Jasnym jest jednak, że upływ czasu skutkujący narastaniem nieodwracalnych zmian w zakresie praw do nieruchomości znacjonalizowanych, pogarszająca się sytuacja budżetowa oraz kreowany przez media i niechętne naprawieniu krzywd grupy społeczne wizerunek byłego właściciela, który dzisiaj chce się bezpodstawnie wzbogacić wysiłkiem całego społeczeństwa sprawiają, że o słuszne i sprawiedliwe rozwiązanie problemu będzie coraz trudniej.