Signum temporis: postępujące wywłaszczenie

„Działanie organów państwa na podstawie prawa nie oznacza bezwzględnego obowiązku eliminowania z obrotu wadliwej decyzji administracyjnej, na podstawie której strona nabyła prawo lub jego ekspektatywę, a ponadto nastąpił znaczny upływ czasu od jej wydania. Ograniczenie zasady praworządności uzasadnia potrzeba stabilizacji stanów społeczno-gospodarczych ukształtowanych mocą wadliwego aktu administracyjnego oraz zasada zaufania obywatela do państwa” – stwierdził Trybunał Konstytucyjny przy ogłoszeniu wyroku w dniu 12 maja 2015 (sygn. akt P 46/13). W wyroku tym Trybunał odniósł się do pytania Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, czy art. 156 § 2 ustawy z 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego w zakresie, w jakim nie wyłącza dopuszczalności stwierdzenia nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa, gdy od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy, jest zgodny z art. 2 konstytucji, stwierdzając tym wyrokiem niezgodność wskazanego przepisu z Konstytucją RP.

Przypomnijmy, zgodnie z art. 156 § 2 kodeksu postępowania administracyjnego, nie stwierdza się nieważności decyzji z przyczyn wymienionych w art. 156 § 1 pkt 1, 3, 4 i 7 ww. ustawy, jeżeli od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia upłynęło dziesięć lat, a także gdy decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne. Wynikające ze wskazanego przepisu dziesięcioletnie ograniczenie czasowe możliwości stwierdzenia nieważności nie obejmuje decyzji, która została wydana bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa (art. 156 § 1 pkt 2).

W uzasadnieniu wątpliwości pytający Sąd wskazał, iż regulacja niezawierająca takiego ograniczenia czasowego, a więc dopuszczająca stwierdzenie nieważności decyzji niemalże zawsze, może nie być zgodna z zasadą pewności prawa oraz zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Trybunał uznał, iż nie można uzasadniać zasadą praworządności stwierdzenia nieważności takiej decyzji, która przecież przez okres dłuższy (w przedmiotowej sprawie przez blisko 60 lat) korzystała z domniemania zgodności z prawem w sytuacji, jeśli mocą tej decyzji nabyto prawa lub ukształtowano ekspektatywę nabycia praw.

Teoretycznie wyrok zapadł w jednostkowej konkretnej sprawie. Teoretycznie. Obawiam się jednak, że w niedalekiej przyszłości możemy mieć do czynienia z rozszerzającą jego wykładnią. Obecna linia orzecznicza obserwowana od kilku lat (linia de facto utrudniająca warszawskim dekretowcom walkę o zwrot i odszkodowanie), każe przypuszczać, iż możliwy będzie taki scenariusz, w którym urząd odmówi uznania decyzji odmawiającej zwrotu nieruchomości za wydaną z naruszeniem prawa, powołując się na wyrok Trybunału (wszak odmowa zwrotu nieruchomości kreuje ekspektatywę uzyskania odszkodowania).

Pójdźmy dalej, z podobną odmową uznania decyzji za wydaną z naruszeniem prawa mogą spotkać się pozbawieni swych przedsiębiorstw mocą ustawy z 1958 r. o uregulowaniu stanu prawnego mienia pozostającego pod zarządem państwowym, mocą ustawy z 1946 r. o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej, itd, itp.

Zadane przez WSA w Warszawie pytanie padło w konkretnych okolicznościach rozpoznawanej sprawy. Jasnym jest, że stwierdzenie nieważności wydanej przed ponad półwieczem decyzji, która ukształtowała prawa strony w określony sposób przyznając jej prawo własności czasowej (teraz użytkowania wieczystego gruntu) oraz prawo własności budynku na tym gruncie posadowionego, nie mogło mieć miejsca w sytuacji, kiedy strona z nadanych praw od dziesiątek lat korzystała. Jednak kształt wyroku Trybunału Konstytucyjnego każe wyrazić obawę o jego dalsze stosowanie. Nie możemy mieć wątpliwości, że Sąd pytający przeanalizował problem wnikliwie i zdecydował o takich wątpliwościach natury konstytucyjnej, które bez omawianego rozstrzygnięcia nie były możliwe do rozwikłania, z pewnością również rozważano zastosowanie w tym konkretnym przypadku klauzuli o nieodwracalnych skutkach prawnych. Jednak pytanie o długofalowe skutki udzielonej przez Trybunał odpowiedzi pozostaje aktualne.

Wnikliwie analizując działania organów państwowych i samorządowych w ostatnich miesiącach można zaobserwować dokonujące się postępujące wywłaszczenie. Są to działania zarówno na poziomie władzy ustawodawczej (brak obiecywanej ustawy reprywatyzacyjnej, procedowanie nad senackim projektem noweli ustawy o gospodarce nieruchomościami prawie zupełnie uniemożliwiającym zwrot wywłaszczonej dekretem Bieruta nieruchomości właściwie bez odszkodowania), na poziomie władzy sądowniczej (chociażby omawiany wyrok Trybunału, ale także milczenie tego samego Trybunału w sprawie pytania WSA dot. zrównania wszystkich dekretowców w świetle art. 215 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, oraz również niezwykle kontrowersyjna wypowiedź prezes Sądu Najwyższego przedkładająca własność wspólną/publiczną nad własność prywatną), na poziomie samorządów (chociażby propozycja dopuszczenia prokuratorów do postępowań zwrotowych dot. nieruchomości dekretowych, albo odmowy podpisania decyzji z powołaniem się na brak umocowania od prezydenta miasta).

Trudno oprzeć się wrażeniu, iż jest to nasz zatrważający znak czasu.